Gaudi pusty, bez tłumu ludzi?

Reklama

pon., 05/18/2020 - 13:14 -- moderator2

Jego budynki rzadko są odwiedzane przez mieszkańców Barcelony, a bilety wstępu kosztują około 20 euro. Kto odwiedzi Gaudiego kiedy zabraknie turystów? Mieszkaniec Barcelony ma zazwyczaj relację na granicy miłości i nienawiści z jego najsłynniejszym architektem.

 

Wszystko, co związane z marką Gaudí jest synonimem turystyki, tłumów, kiczowatych pamiątek i barów z horrendalnymi cenami. Co stanie się z jego budynkami w nowej rzeczywistości? Znajdują się w rękach prywatnych, a wejściówki kosztują 20 euro. Wśród odwiedzających niespełna 10% stanowi lokalna społeczność.

Już od lat mieszkańcy Barcelony nie odwiedzają budynków Gaudiego. Wyjątek stanowi Casa Milà i organizowane tam wystawy, jednak nie cały kompleks architektoniczny… Jeżeli Sagrada Familia zostanie otwarta, a wejściówki nadal będą kosztować 25 euro, będzie stała pusta – dobitnie tłumaczy Juan José Lahuerta, dyrektor Katedry Gaudiego Politechniki w Katalonii. Odkąd przejął władzę nad Katedrą w 2016 roku, zawsze krytycznie wypowiadał się o eksploatacji i komercjalizacji Gaudiego. „Sagrada Familia jest turystycznym potworem, a Casa Batlló chce tylko wyciągnąć pieniądze na wszystkie możliwe sposoby. Nawet ratusz Barcelony wydzielił Park Güell, wymyślając nazwę Zona Monumental (monumentalna strefa), aby przekształcić go w miejsce płatnej turystyki. Gaudí zawsze był kurą znoszącą złote jaja dla Barcelony, ale w zasadzie niczym, co byłoby cenne dla miasta i jego mieszkańców.”

 

Sagrada Familia już przyznała, że prace nie zostaną wznowione, póki nie wrócą turyści. „W tej chwili nie jest znana ani data, ani forma ponownego otwarcia” – mówią zarządcy świątyni. Chociaż tuż przed kwarantanną podjęto działania takie jak ograniczenie godzin otwarcia oraz ilości osób, które mogą przebywać w budynku jednocześnie do 1000, straty w stosunku do 2019 roku będą ogromne: 4 miliony odwiedzających mniej, czyli ok 100 milionów euro przychodu. Chwilowo mieszkańcy odzyskali park przed świątynią i przylegające do niego ulice, które wcześniej przypominały parking dla autobusów turystycznych.

 

„Możemy zaobserwować ogromne niezrozumienie tego, kim był Gaudí. Stał się produktem komercyjnym, elastycznym i znośnym, a więc łatwym dla masowej turystyki, a jego złożoność odeszła w zapomnienie. Ci, którzy wychodzą z Sagrady Familii mają kompletnie fałszywe zdanie. Myślą, że był to samotny i niezrozumiany geniusz. Świątynia pokutna jest dziełem, które stara się stworzyć symbolikę społeczeństwa Barcelony w kontraście do rzeczywistości, która była walką klas społecznych i przemocą w czasach wielkiego społecznego konfliktu” – mówi Lahuerta, jeden z wielkich ekspertów od Gaudiego. W 1993 roku opublikował monografię architekta, nadzorował główną wystawę podczas roku Gaudiego w 2002, a jego wspaniały esej „Ogień i popiół” obala wszelkie stereotypy dotyczące kontekstu i sztuki Gaudiego.

 

Gaudyjski konsumpcjonizm to podwaliny pod model turystyczny Barcelony. „Barcelończycy zostali wyrzuceni z tego, co było ich własnością pod względem zarówno sentymentalnym, jak i przestrzennym. Należy ponownie przemyśleć ogólny model miasta, ale nikt nie mówił o tym, jak można wykorzystać do tego aktualny kryzys” – tłumaczy Lahuerta.

 

W styczniu władze miasta dostrzegły korzyści z odwiedzin 12 milionów turystów, którzy przyjechali do miasta w 2019 roku, jednak podkreślały również potrzebę „uwolnienia” turystyki, która skupia się na centrum miasta i promowania innych obszarów, takich jak Poblenou czy Montjuïc, wyspy muzeów, na których czele stoi Muzeum Narodowe. Nie dociera tam jednak żaden transport publiczny i aby się tam dostać, trzeba pokonać wiele schodów, jeżeli schody ruchome się zepsują. Niestety dzieje się tak często i dyrektor Pepe Serra już od lat prosi o umieszczenie przystanku autobusowego. Dzięki kwarantannie, Gaudí, widokówka i wizerunek Barcelony, mógłby znowu stać się własnością mieszkańców miasta.

 

Autor: 
Vanessa Grael / tłum. Anna Roman
Źródło: 

El Mundo

Dział: 

Reklama