Dwa i pół roku, aby dotrzeć z miasta Ushuaia na Alaskę. Koronawirus zatrzymał go niewiele kilometrów

Reklama

pt., 04/03/2020 - 23:50 -- koscielniakk

Argentyńczyk postanowił przebyć trzy Ameryki. Jednak po pokonaniu 22,5 tysiąca kilometrów został zmuszony do przerwania swojej przygody w Dakocie Północnej w związku z zamknięciem granicy pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Kanadą z powodu pandemii.

 

Argentyńczyk Martín Echegaray Davies (62 lata) rozpoczął swoją podróż 31 października 2017 roku w patagońskim mieście Ushuaia. Celem miała być Alaska, a chciał tam dotrzeć… pieszo. Przebył 22,5 tysiąca kilometrów i dotarł do Dakoty Północnej, gdzie koronawirus przerwał jego wyprawę, gdyż w związku z pandemią granica między Stanami Zjednoczonymi a Kanadą zostały zamknięte.

 

Nie zostało mu nic innego jak zawrócić do swojej ojczyzny. Jednak jest pewien, że jak tylko minie kryzys sanitarny, postara się dokończyć swoją wyprawę, którą nazwał Wędrówką przez trzy Ameryki. Aby mogła ona dojść do skutku, Argentyńczyk musiał zainicjować zbiórkę funduszy, by pokryć koszty, które oszacowano na 6 tysięcy dolarów.

WYPRAWA Z WÓZKIEM

Jedyne co miał ze sobą podczas całej podróży to skromny wózek, w którym trzymał kilka rzeczy takich jak ubrania, jedzenie, namiot i niewiele więcej. Na Facebook’u Echegaray opisał go jako swój „pięciogwiazdkowy hotel”. Po przebyciu z nim 22,5 tysięcy kilometrów i wielu ciekawych historiach, czuje gorzkie rozczarowanie. Pozostaje jednak optymistą i pewien jest, że w przyszłości osiągnie swój cel.

 

Chwilowo musiał przerwać swoją wyprawę i tak skomentował wydarzenia w mediach: „Niestety, z powodu sytuacji, która dotyczy nas wszystkich, granica została całkowicie zamknięta. Niemożliwy jest także lot samolotem. W związku z tym zdecydowałem o czasowym powrocie do Argentyny, gdyż nawet jeżeli granice zostaną otwarte za miesiąc lub dwa, nie starczy mi czasu na dotarcie do Tok, gdzie chciałem zakończyć moją podróż”.

 

PIESZO PODCZAS ŚNIEŻYCY I PRZY -29°C

Dokładym miejscem rozpoczęcia podróży była Zatoka Lapataia, fiord u wybrzeży Kanału Beagle, na wyspie Grande w Parku Narodowym Ziemi Ognistej. Po przejściu przez 23 stolice argentyńskich prowincji, dotarł do Boliwii, Peru, Ekwadoru, Kolumbii, Panamy i Kostaryki. 11 czerwca 2019 roku, po przebyciu 17 317 kilometrów, dotarł do El Guasuale na granicy Nikaragui i Hondurasu. Później udał się do Salwadoru, Hondurasu, Gwatemali, Meksyku i Stanów Zjednoczonych.

Jego przygoda zakończyła się w mieście Fargo w Dakocie Północnej, w stanie, który przebył podczas ostatnich tygodni, zmagając się ze śnieżycami i temperaturą -29°C. Stamtąd chciał udać się do kanadyjskiej prowincji Manitoba, ale uniemożliwił mu to koronawirus i decyzja Donalda Trump’a o zamknięciu granic Stanów Zjednoczonych. Celem był Tok na Alasce, miejsce zamieszkane przez zaledwie 1200 osób. Argentyńczyk chciał tam dotrzeć po zakończeniu lata. Będzie musiał poczekać na inną okazję…

 

Autor: 
Isabel Garcia/Tłum. Anna Roman
Źródło: 

El Mundo

Reklama