Wyspa w UK, która czeka na odkrycie

Reklama

czw., 05/06/2021 - 17:30 -- MagdalenaL

Ulva jest szkocką wyspą, na której nikt nie chciał mieszkać, zaniedbaną i niekochaną. Teraz jednak, dzięki przełomowemu wykupowi społeczności, nastąpiło jej pożądane odrodzenie.

Ze szczytu Ben More, ponad osuwiskami i klifami Loch na Keal, złożona geografia wybrzeża wyspy Mull staje się jaśniejsza.

Na południowym zachodzie, po drugiej stronie osłoniętego Atlantyku, leży święta wyspa Iona, gdzie irlandzki misjonarz St Columba popłynął w 563 AD, aby przynieść wiarę chrześcijańską pogańskim Szkotom. Bezpośrednio na północnym zachodzie leży szereg wysepek, w tym Little Colonsay, inspiracja dla książek dla dzieci i serii filmów Jak wytresować smoka, oraz Gometra, zatoczka należąca do milionera zajmującego się ochroną środowiska. Obok, wciśnięty między ląd a morze, znajduje się zapomniany zakątek, który ma jeszcze bardziej niezwykłą historię czekającą na opowiedzenie.

Ulva, niemalże zagubiona na mapie, to najbardziej enigmatyczne miejsce na Hebrydach Wewnętrznych Szkocji. Zazwyczaj podróżujący do tej części regionu Argyll szukają pieszych wędrówek, obserwują ptaki lub przyłączają się do safari obserwowania wielorybów, skanując mętny Atlantyk w poszukiwaniu około 19 gatunków waleni, które patrolują wody. Ale Ulva oferuje coś zupełnie innego.

Tutaj nie ma samochodów, sklepów, wycieczek, pocztówek ani wesołych przewodników. Zamiast tego, nagrodą jest bliskość natury i upragnione wyobrażenia o wolności i przestrzeni. Surowe wrzosowiska porośnięte są kwiatowym wrzosem; pełne jeleni lasy skupiają się na wschodnim brzegu; a to, co kiedyś było domem dla 604 osób, jest teraz kapsułą czasu zapomnianego życia na wyspie. Wszystko jest puste, zamieszkane przez duchy i skrzypiące historią.

A jednak, w ciągu ostatnich kilku lat, Ulva zaczęła się rozwijać.

W 2018 roku, zamiast stawić czoła zagładzie, sześcioosobowa społeczność Ulva w partnerstwie z North West Mull Community Woodland Company wzięła sprawy w swoje ręce, kształtując udany wykup społecznościowy. Nastąpiło to po późnej ofercie, wspieranej przez zdecentralizowany rządowy Scottish Land Fund (który wspiera społeczności, aby stały się bardziej zrównoważone poprzez własność ziemi), aby zapłacić 4,4 miliona funtów na zakup od prywatnego właściciela ziemi.

Obecnie opracowywane są ambitne plany rewitalizacji wyspy od podstaw. Opuszczone nieruchomości zostaną odnowione, nowe społeczności zostaną przesiedlone do przystępnych cenowo mieszkań i powstanie coś w rodzaju zrównoważonej szkockiej utopii. Na horyzoncie jest również otwarcie centrum dziedzictwa kulturowego o zasięgu globalnym. Nic dziwnego, że mówi się o odrodzeniu.

Podczas mojej wizyty w zeszłym roku, prom na wyspie był w dużej mierze na kotwicy, tylko działa do pontonu na Mull na zakupy spożywcze lub do przewozu dwóch dzieci Ulva do szkoły w maleńkiej wiosce Ulva Ferry. W niedopowiedzeniu typowym dla samowystarczalnych społeczności wyspiarskich, jedynym znakiem, że prom w ogóle istnieje jest mała, nieozdobiona skrzynka na listy honorowe i znak z napisem "prom pasażerski na żądanie". Pojawienie się na promie dla kaprysu oznacza, że możesz stać na końcu pontonu przez resztę dnia.

"Mam kajak, aby dostać się do Mull, kiedy muszę", powiedział mieszkaniec wyspy i kierownik ds. rozwoju Ulva, Wendy Reid, kiedy zgodziła się spotkać na nabrzeżu na jesienny poranny spacer. "Ale podróże takie jak ta pomagają mi poczuć się bardziej związany z porami roku. Życie tutaj ma w sobie coś z ziemi. Chodzę na jagody i grzyby - rzeczy, których nigdy nie zrobiłabym mieszkając w mieście."

Dołączył do nas na naszym odkrywczym torze - pętli od zniszczonych, niezamieszkałych domów do niesamowicie pustego kościoła zaprojektowanego przez Thomasa Telforda - Colin Morrison, mieszkaniec Mull przez całe życie. Operator firmy Turus Mara, zajmującej się obserwacją wielorybów, Morrison pracuje jako sternik łodzi, działacz społeczny i przewodniczący North West Mull Community Woodland Company, a jego ideałem jest ponowne zaludnienie wyspy i, ostatecznie, zachęcenie do bardziej ekologicznej turystyki.

"To trochę jak cofnięcie się w czasie, ale możesz zobaczyć nowoczesny potencjał" - powiedział Morrison, gdy zaczęliśmy nasz spacer przez smirr lekkiego deszczu. "Ulva kiedyś wspierała 600 osób w 16 małych wioskach, więc wszędzie, gdzie pójdziesz, są dowody na ludzkie zamieszkiwanie. Jest tu różnorodność i możliwości i jest dziewicza. Tylko nie w sposób z przewodnika".

Dla mieszkańców chodzi również o dalszą integrację Ulvy ze społecznością północno-zachodniego Mull, scenariusz, który wpisuje się w szerszą narrację Narodowego Planu Wysp rządu szkockiego. Ustanowiona w grudniu 2019 r. strategia ma na celu stymulowanie wzrostu populacji i rzucenie koła ratunkowego najbardziej wrażliwym, zagrożonym społecznościom wyspiarskim - i już zielone pędy odnowy są w dowodach na Ulvie.

"Aby osiągnąć sukces w życiu, tradycyjnie musiałeś opuścić wyspę taką jak ta, a historia Ulvy odzwierciedla te ze szkockich wysp w ogóle", powiedział Morrison. "Pięćdziesiąt lat temu społeczności były utrzymywane przez rolnictwo i tego styl życia po prostu już nie ma - więc teraz przewidujemy inną przyszłość napędzaną przez turystykę i gospodarkę cyfrową". Co znamienne, Ulva ma 4G, szerokopasmowy internet, Netflix i Amazon.

Na razie powodem, dla którego odwiedzający przyjeżdżają jest chęć docenienia prostego życia. Krzywe szlaki prowadzą przez zagajniki leszczyny i puste domy z otwartymi drzwiami. Za każdym rogiem znajdują się zatoczki, w których można popływać lub popływać kajakiem, a dni są nieskomplikowane dla samotnej rodziny i dwóch samotnych mieszkańców wyspy. Aby zostać na noc, odwiedzający muszą udać się w głąb lądu do jednego z dwóch Bothies (podstawowych schronień), z których oba znajdują się dwie godziny marszu na zachód przez teren, gdzie nie ma dróg.

Z The Boathouse, zamkniętej kawiarni z owocami morza, prowadzonej wcześniej przez rodzinę wyspiarzy, udaliśmy się do najstarszej na wyspie blackhouse (antycznej szkockiej chaty), zbudowanej z murów z kamienia łupanego i krytej strzechą, a niegdyś zamieszkiwanej zarówno przez rolników, jak i zwierzęta. Chata, nazwana Sheila's Cottage od nazwiska jej ostatniego mieszkańca w latach 50-tych, stała prawie tak, jak ją pozostawiono, ze straszliwymi kośćmi wielorybów flankującymi drzwi, podłogą pokrytą słomą, łóżkiem i brudnym kredensem. W środku pachniało wilgotną ziemią i dymem torfowym, ale trwały prace renowacyjne mające na celu ożywienie historycznego zegara i przekształcenie go w centrum dla zwiedzających.

Na południe i w centrum dawnego życia Ulvy znajduje się Storas Ulbha, czyli Ulva House, którego dach zwieńczony jest ozdobnymi urnowymi zwieńczeniami. Dla tych, którzy kiedyś tu mieszkali, powojenna rezydencja była siedzibą klanu Macquarrie, jednego z czterech najstarszych klanów góralskich, a także domem Jamiego Howarda, który był właścicielem wyspy przed przejęciem.

Teraz jest on ponownie wykorzystywany, aby znaleźć się w sercu nowego projektu społecznościowego. Zamiast zakurzonych regałów bibliotecznych i wciąż umeblowanych pokoi z epoki Regencji, które pozostały w stanie zastoju, powstanie centrum interpretacji i edukacji, które rzuci światło na niektóre z zapomnianych postaci wyspy i pokaże ich wpływ na Szkocję i świat. Rzeczywiście, wśród historii znajdują się historie dziadka szkockiego odkrywcy Davida Livingstone'a, jak również Lachlana Macquarie, który opuścił Ulvę w XVIII wieku, aby zostać gubernatorem Nowej Południowej Walii w Australii.

Prawie zagubiona na mapie, Ulva to Szkockie Hebrydy Wewnętrzne w najbardziej enigmatycznym wydaniu.

"Jest w tym wszystkim mnóstwo romantyzmu," powiedział Reid. "Opowieść o Macquarie naprawdę umieściła nas na mapie Australii, podczas gdy my mieliśmy wiele próśb od szkockiej diaspory na całym świecie, aby odnaleźć ich pochodzenie. Jeden, o dziwo, przybył niedawno z wyspy Reunion."

Ulva jest tu od wieków, oczywiście, z ludzką historią, która rozciąga się na około 7 500 lat. Kiedyś była częścią królestwa Norse, po tym jak została zdobyta przez Wikingów w 800AD, podczas gdy mezolityczni łowcy zbierali wapienie i winkle z brzegu przed Livingstone Cave - uznaną za skarb narodowy ze względu na bogactwo materiałów archeologicznych znalezionych w tym miejscu. A jednak, pomimo tak bogatej historii, nikt tak naprawdę nigdy nie promował Ulvy i dopiero teraz zaczyna ona walczyć o należne jej miejsce na mapie.

Zanim przeszliśmy przez zarośnięty ogród dworu, minęliśmy szereg pustych domków i zatrzymaliśmy się przy opuszczonej farmie zamieszkałej przez hebrydzkie owce, dowiedziałem się już znacznie więcej o tym nowym, odważnym świecie.

Bydło przybyło jako pierwszy krok w procesie zarządzania ziemią. The Boathouse zostanie ponownie otwarty, aby pomóc pomieścić globalne zainteresowanie, które widziało roczny wzrost liczby odwiedzających z 4 000 w 2017 r. do 7 000 przed pandemią, ponieważ profil Ulvy wzrósł po wykupie. Kościół zostanie odrestaurowany jako budynek społecznościowy. Ardallan House, stara strzelnica, ma zostać przekształcona w domek piętrowy i pole namiotowe. Zapowiadana jest również farma ostryg. Wyspa poszukuje około 50 nowych mieszkańców, którzy powinni być w stanie żyć w sposób zrównoważony na wyspie, być może poprzez rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej. Wstępna ankieta, przeprowadzona jeszcze przed pandemią, wykazała, że 500 osób z 26 krajów jest chętnych do zamieszkania na wyspie, a co tydzień do skrzynki odbiorczej Reida napływają nowe zapytania.

Tu było bardzo dużo do zrobienia.

"Ludzie mają romantyczne wyobrażenie o życiu na odległej szkockiej wyspie," powiedział Reid, gdy wracaliśmy w kierunku promu. "I z tym wszystkim, co dzieje się teraz na świecie, jest to atrakcyjny styl życia dla wielu ludzi. Ale nadal jesteśmy społecznością zamieszkującą wyspę na wyspie, więc życie nie jest łatwe z powodów społeczno-ekonomicznych. Jesteśmy jeszcze bardziej spóźnieni, ale to głównie dlatego, że Ulva była ignorowana przez tak długi czas. Teraz po prostu czeka na ponowne odkrycie."

Autor: 
tłum. Justyna Janusz

Reklama