Wiem, że może się to wydawać telewizyjnym cliche ale wciąż uwielbiam Angielską wieś

Reklama

pon., 09/06/2021 - 13:25 -- MagdalenaL

”Dobrze rozumiem atrakcyjność takiej przytulnej wioseczki.” Fotografia: John Morrison/Alamy

Wyłożony drewnianą boazerią pub, wąskie uliczki, czyste powietrze- możecie mi dawać malutką wioskę na moje wakacje każdego dnia.

Jestem jedną z tych, którzy mają jeszcze przed sobą ucieczkę od tego, co niektórzy nazywają Wyspą Zarazy (Brytanią), by podróżować tego roku zagranicę. Rozważam to, jednak bardziej prawdopodobne jest, że w czasie przerwy pozostanę w kraju. Teraz myślę: wspaniała wioska w Costwolds albo Gloucestershire, a może mój ulubiony region w Zjednoczonym Królestwie, the Lake District. Swoje wakacje w dzieciństwie spędzałam w Ambleside, Hawkshead, Grasmere, Keswick i Kendal. Piękne pejzaże łagodnych wzgórz, malutkie kościółki, domy w stylu sztuki i rzemiosła, ulice nie szersze niż koń i bryczka oraz wszechobecne owce. Na progu głęboki błękit Windermere, gdzie wiosłowaliśmy do malutkiej wysepki by zjeść lunch, wpychając łódkę na resztę tej miniaturowej plaży, przed wtopieniem zębów w kanapki i przebieraniem nogami w wodzie.

Niemożliwym dla mnie jest znajdować się w niskim stanie ducha, gdy odwiedzam tak piękne miejsca. Jest coś uspokajającego w braku spalin, niezależnych księgarniach, poczuciu wspólnoty i przytłaczającej ciszy. Kocham wieś. Albo przysiółek. Spędziłam również wiele szczęśliwych chwil w Ergemont w Cumbrii, jednak ostatnio sprawdzałam, i została sklasyfikowana jako „małe miasteczko targowe”.

Pandemia skutkowała tym, iż wielu mieszkańców miast przemyślało swoją miejską egzystencje. Miał miejsce pewnego rodzaju exodus z głównych aglomeracji. Nie jestem pewna jak stali mieszkańcy wiosek czują się z tym napływem, jednak z pewnością jest to lepsze niż masa domów letniskowych pozostawionych przez większość roku.

Dobrze rozumiem skąd się bierze atrakcyjność wiejskiego życia i mieszkania w ciepłej chatce. Samo słowo „chatka” zdaje się reprezentować jej ujmujący charakter. Belki nad głową, kamienny murek, kominek, piekarniki Aga. Zostawianie otwartych drzwi. Znajomość nazwisk sąsiadów.

Młodzi przyjeżdżający na uniwersytety w miastach często zgłaszają wyzwolenie się od „nudnych” miejsc z których pochodzą. Ja jestem w wieku, kiedy krótki spacer do lokalnego wyłożonego boazerią baru lub kina jednosalowego brzmi pociągająco. Keswick posiada muzeum długopisów uważam nie możecie z tym spierać.

W mojej opinii wsie nie są perfekcyjnymi, osobliwymi ideałami, jak czasem protekcjonalnie się je przedstawia w przedpotopowych grzecznych telewizyjnych dramatach. Irytujący ludzie są wszędzie, a antyspołeczne zachowanie nie jest zarezerwowane tylko dla pewnych kodów pocztowych. Jednak z mojego doświadczenia, wsie są kompaktowymi balsamami na duszę.

Autor: 
Hannah Jane Parkinson tłum. Krzysztof Halerz
Dział: 

Reklama