Spanie w domu z tektury

Reklama

wt., 04/06/2021 - 18:02 -- MagdalenaL

Fot: Free-Photos z Pixabay 

Coen i Souwie ponad rok mieszkali w tzw. Wikkelhouse, czyli ekologicznym domu, zbudowanym z falistej tektury. Obecnie wynajmują oni mini domy ludziom, którzy również chcą budzić się w kartonowym domu z widokiem na rezerwat przyrody Nieuwkoopse Plassen. I to nie jednym, gdyż częściowo dzięki koronawirusowi rośnie oferta wakacyjnych domków na łonie natury. 

Kiedy Souwie de Wijn i Coen Timmer pewnego razu zobaczyli Wikkelhouse na holenderskiej wyspie Texel, od razu wiedzieli, że „Tego właśnie chcemy.” Mały designerski dom, wykonany z tektury falistej i drewna, doskonale pasuje do ich ekologicznego stylu życia. „Naprawdę się w nim zakochaliśmy” twierdzi Souwie. 

Tekturowy dom blisko wody 

Wikkelhouse to holenderski koncept: zaprojektowany przez René Snel, a produkowany obecnie przez amsterdamskie studio konstrukcyjne Fiction Factory. Tworzy się go poprzez owinięcie 24 warstw tektury falistej wokół formy. Tektura ta stanowi solidną, dobrze izolującą podstawę. Następnie kładzie się cienką warstwę folii wodoodpornej, po czym dom wykańczany jest drewnianymi panelami. 

Rezultatem jest dom, który jest w stanie wytrzymać nieprzyjemny wiatr i pogodę. Souwie, Coen i ich 7-letnia córka Famke mogą to potwierdzić, ponieważ przez rok mieszkali w Wikkelhouse, kiedy to ich obecny dom był w trakcie budowy. Był to rok, na który Souwie spogląda wstecz z wielką przyjemnością. „Kiedy wprowadziliśmy się do naszego obecnego domu, przez dwa czułam się przybita. Naprawdę tęskniłam za Wikkelhouse.” Pozbycie się domu z pewnością nie wchodziło w grę. 

Dobra książka, układanie puzzli lub saksofon 

Przemknęło im przez myśl, że to wstyd, że Wikkelhouse stoi pusty i zdecydowali się wynająć go przez stronę Natuurhuisje, zajmującą się wynajmem domków letniskowych w Holandii. „Miło widzieć, że inni ludzi podchodzą do tego z takim samym entuzjazmem, co my. Fajnie jest móc dzielić się tym w ten sposób” – mówi Coen. 

Akceptują jedną rezerwację na tydzień, ponieważ chcą utrzymywać tam spokój i ciszę. „Zawsze jesteśmy ciekawi, kto przyjdzie.” Są to często młode pary, ale jedną trzecią rezerwacji dokonują goście przyjeżdżający samotnie. Niektórzy przynoszą dobrą książkę lub puzzle, ale był też gość, który przywiózł ze sobą saksofon. Często są to ludzie, którzy mieszkają w ruchliwym mieście i przyjeżdżają w weekend, by odpocząć na łonie natury. „Jest to wyraźny trend” twierdzi Robert van Veen, szef marketingu Natuurhuisje. „Widzimy, że liczba wyszukiwań i rezerwacji mini domków na naszej platformie znacząco rośnie”. 

Podaż mini domków szybko rośnie 

Z pewnością ma to związek z koronawirusem, ponieważ ludzie nie wychodzą teraz dużymi grupami. „Rezerwacje są dokonywane głównie dla dwóch osób. A oczywistym jest, że nie będziesz siedział w dwie osoby w domu przeznaczonym dla ośmiu. 

Właściciele dobrze reagują na zapotrzebowanie na mini domy na łonie natury. „Każdego dnia w naszej ofercie pojawia się około piętnaście nowych domów. Pięć z nich to mini domy.” Czasem dochodzi do nagłych szczytów, jak na przykład po konferencji prasowej, na której powiedziano ludziom, że nie mogą na razie wyjeżdżać na wakacje za granicę. 

„Tego samego wieczoru zarezerwowano nagle dwadzieścia kolejnych domów” – mówi Van Veen. To dobrze, ponieważ rezerwacje idą szybko. „Tylko dwadzieścia procent naszych domów jest dostępnych w maju przed wakacjami.”  Jednak nie wszystkie rezerwacje nowych domów są zatwierdzane. „Około czterdzieści procent z nich rezygnuje, ponieważ nie pasują one wystarczająco do naszej koncepcji. Interesują nas elementy natury i spokój. Czyli domy znajdujące się niezbyt blisko budynków mieszkalnych, z widokiem na łąki, lasy lub wodę” – wyjaśnia Van Veen. 

Rechoczące żaby 

Wikkelhouse Souwie i Coena znajduje się w ich dużym ogrodzie na wodzie. Ten trwający bez końca widok, zdążył już przynieść spokój wielu mieszkańcom miasta. Miło jest obudzić się przy dźwiękach ptaków. „A w okresie godowym rechoczące żaby potrafią również hałasować” – śmieje się Coen.   

„Dla nas jest to przyjmeny sposób, by poznać nowych ludzi, z którymi na co dzień twoje szlaki by się nie przecięły” opowiada dalej. Jak chociażby młoda para, która planowała wakacje na Bali, ale z powodu koronawirusa wylądowała z nimi w Wikkelhouse. Albo ludzie, którzy spędzili tam noc poślubną. 

Uważają oni również, że to wyjątkowe, by widzieć własne otoczenie oczami gości. „Niektórzy ludzie robią rzeczy, których sami nigdy nie robiliśmy. Jedna para wypłynęła niedawno kajakiem, by podziwiać zachód słońca. W ten sposób naprawdę czerpiemy inspirację” – mówi Souwie. 

Na razie Wikkelhouse Souwie i Coena jest dość wyjątkowym miejscem noclegowym w ofercie Natuurhuisje – spośród 5300 domów, znajduje się tam 10 Wikkelhouse – ale Van Veer spodziewa się wzrostu liczby tekturowych domków. 

Wakacje we własnym domu 

„Mini dom jest obecnie dobrze znanym terminem, ale niewiele osób słyszało o Wikkelhouse. To z pewnością ulegnie zmianie w późniejszych latach, ponieważ doskonale wpisuje się to w trend ekologicznego rozwoju, który będzie się utrzymywał nawet po pandemii” – mówi. 

Wikkelhouse jest ulubionym miejscem dla Souwie, Coena i Famke. Lubią tam również jeździć na „wakacje”. „W wakacje pobędziemy tam jeszcze z tydzień” – mówi Souwie. „Potem idziemy tam z kosmetyczką pod pachą i czujemy się tak, jakby nas tam nie było.” 

Autor: 
Kita van Slooten, tłum: Agata Furmanek 

Reklama