Dążyliśmy do tego, aby znacznie się różnić od typowych muzeów

Reklama

sob., 12/04/2021 - 00:56 -- MagdalenaL

Źródło: https://media.vogue.co.jp/photos/61777515d73dc1d794081957/master/w_1600,...

 

Tytuł oryginalny: “Dążyliśmy do tego, aby znacznie się różnić od typowych muzeów” - czyli niezmienny urok Muzeum Studia Ghibli, od którego otwarcia minęło 20 lat

 

Muzeum Studia Ghibli z siedzibą w Mitace świętuje swoje 20 urodziny. Muzeum zdobyło popularność jako wyjątkowe miejsce, które pokazuje świat filmów Hayao Miyazakiego i Studia Ghibli, zarówno poprzez wystawy, jak i architekturę. Za powstaniem muzeum kryło się przywiązanie do twórczości handmade, która rozwijała kulturę animacji. Muzeum otrzymało także znaczne wsparcie finansowe od fundacji Loewe, która podziela pasję dotyczącą podobnej twórczości. 

Ale co dokładnie jest ambicją muzeum, które ma być przeciwieństwem typowego muzeum, aby przekazać autentyczne doświadczenie zarówno dorosłym, jak i dzieciom? W tym artykule została przeprowadzona na ten temat rozmowa z Kazuki Anzai, która od 2017 roku jest dyrektorką Muzeum Studia Ghibli. 

 

Podobno Muzeum ucieleśnia ideały Hayao Miyazakiego i Studia Ghibli, którego jesteś "honorowym dyrektorką”. Zanim jednak została Pani dyrektorką, pracowała Pani w branży wzornictwa przemysłowego, jednocześnie będąc zaangażowaną w życie muzeum od etapu przygotowawczego. Jaka dokładnie była Pani rola w tamtym czasie?

Kiedy pojawił się plan założenia muzeum, Studio Ghibli było firmą produkującą filmy, więc naturalnie nikt nie miał doświadczenia w budowie, czy organizacji wystaw. Wydaje mi się jednak, że osoby zaangażowane w tworzenie muzeum zauważyły, że wizja Miyazakiego, tego, co chciał stworzyć, bardzo różni się od zwykłego wyobrażenia o muzeum i zdecydowano, że, aby zrealizować jego ideał, potrzeba pracowników o specjalistycznej wiedzy. W ten sposób zaangażowałam się w ten projekt. 

 

A więc byłaś odpowiedzialna za wcielenie tego pomysłu w życie?

Każdy, kto widział jakiś film Miyazakiego wie, że jest on człowiekiem, który wierzy w swobodę tworzenia w pierwszej kolejności, a styl w drugiej. Że tak powiem, nie lubi on, kiedy rzeczy są jednolite. Nie da się tak po prostu pokazać projektantowi, czy firmie architektonicznej tylko obrazu, więc my, biuro przygotowawcze, musieliśmy pokierować projektem. Projektanci nieraz zwracali uwagę na niespójność stylu architektonicznego, a ja im po prostu tłumaczyłam, że tak ma być, że pewne rzeczy czy kolory do siebie nie pasują. Naprawdę chciałabym podziękować wszystkim zaangażowanym w to przedsięwzięcie osobom, za ich ciężką pracę, podczas której musieli sprostać temu bezprecedensowemu zadaniu. 

Źródło: https://media.vogue.co.jp/photos/617774ff8ced865ad232917d/master/w_1600,...

 

W budynku muzealnym znajduje się duże atrium ze szklaną kopułą zalaną światłem, a wszędzie wokół rozmieszczone są witraże przedstawiające postaci z filmów Studia Ghibli, a na suficie recepcji rozciągają się freski. Nie można zapomnieć też o okuciach i innych detalach, zaprojektowanych i wykonanych ręcznie, żeby stworzyć ten niepowtarzalny obraz świata. Mówi się, że atrium zostało zaprojektowane w oparciu o pomysł reżysera, czy narysował on jego schemat?

Tak, to prawda. Reżyser bierze pomysł słowny i w mig zamienia go w obrazek, mówiąc “to właśnie jest to, co chcę zrobić”. Nazwaliśmy to żartobliwie “obrazami z punktu widzenia Boga”. Były one namalowane z lotu ptaka, jak gdyby nakręcone dronem, a każdy z nich był inny od drugiego. Poprosiliśmy wykonawcę o próbki, aby zobaczyć, co należy dodać i poprawić, a Miyazaki mówił: “Tak, to jest dobre!” czy “Nie, coś tutaj nie gra” i tak dalej. Dawał nam swój werdykt, a my na jego podstawie przerabialiśmy i przerabialiśmy. 

 

W momencie swojego powstania, muzeum zwróciło na siebie uwagę, jako jedno z pierwszych takich placówek, koncentrujących się na animacji i mandze. Na czym dokładnie się skupiliście, biorąc pod uwagę, że głównym targetem miejsca są dzieci?

Można śmiało powiedzieć, że wszystko, co robiliśmy i planowaliśmy, miało być przeciwieństwem typowego muzeum. Normalnie budynki muzeów są budowane jak “pudełka”, przez co można dostosować je do potrzeb wystaw, ale my nie tego chcieliśmy. Bardzo ważne też jest dla nas, aby dzieci mogły dotknąć rzeczy, które je interesują, dlatego potrzebowaliśmy przestrzeni, po której mogłyby się swobodnie poruszać. Nie chcieliśmy wystaw, na których trzeba by było mówić “nie dotykaj”, czy “proszę o ciszę”. 

 

Stała ekspozycja, zatytułowana “Miejsce, w którym rodzą się filmy”, daje zwiedzającym wgląd w proces produkcji filmów animowanych. Ilustracje narysowane na etapie formowania konceptu, tła, modele postaci, storyboardy, służące jako scenariusz, są przedstawione tak, aby można było zobaczyć proces powstawania animacji, nawet dorośli mogą się nimi cieszyć. 

Wiele z wystawionych obiektów to tak naprawdę reprodukcje, ponieważ nie ma możliwości, aby wystawić oryginały w przestrzeni, w której można dotykać eksponatów. Aczkolwiek Studio Ghibli ma swój sztab artystów i animatorów, więc wszystkie reprodukcje są stworzone przez osoby, które rzeczywiście są zaangażowane w produkcję filmów. 

Źródło: https://media.vogue.co.jp/photos/617774fc891bf68953509e3e/master/w_1600,...

 

Wystrój sal i rekwizyty rozłożone wokół stołów roboczych są tak dopracowane, że ma się wrażenie, jakby przed chwilą pracował tam sam mistrz. 

W czasie pracy nad wystawą musieliśmy wykonać wiele trudnych zleceń, ale patrząc wstecz, zdaję sobie sprawę, że muzeum i wystawa były możliwe tylko dzięki Hayao Miyazakiemu. Osobiście uważam też, że po muzeum porozrzucane są rzeczy, z którymi sam Miyazaki chciał się zetknąć w dzieciństwie, dlatego chce je pokazać współczesnym dzieciom. 

 

Teraz fundacja Loewe zdecydowała się na wsparcie muzeum. Podobno zaczęło się od wzajemnej, głębokiej sympatii do rzemiosła, która przekracza granice gatunków i krajów. 

Byliśmy zaskoczeni, gdy w zeszłym roku po raz pierwszy usłyszeliśmy, że wiodąca hiszpańska marka będzie pracować wspólnie ze Studiem Ghibli nad pewnymi produktami, ale gdy tylko je zobaczyłam, byłam przekonana [że naprawdę się to dzieje - przyp. red.]. Przykładem jest chociażby skórzany produkt z wizerunkiem Kurosuke z filmu Mój Sąsiad Totoro; przyglądając się mu uważnie można było dostrzec, że skóra została celowo wycięta i wrysowana, aby uwypuklić każdy kolor i linię. Oglądając go, poczułam, że jest to coś bardzo bliskiego studiu i samemu Miyazakiemu. Jestem pewna, że najpierw pojawia się chęć stworzenia czegoś takiego, a potem pojawiają się rzemieślnicy, którzy są w stanie sprostać zadaniu, koniec końców wszyscy ciężko pracują, aby ją zrealizować. Jestem bardzo wdzięczna, że w wyniku tej współpracy, mogę wspierać muzeum już od 3 lat. 

W tym roku przypada 20 rocznica powstania muzeum, ale także 4 rocznica objęcia przez Panią stanowiska dyrektorki. Jakie są Pani cele na przyszłość placówki?

Nasz początkowy cel pozostaje niezmienny: być miejscem, w którym dzieci mogą odkrywać świat, czując się jak w domu. Chcemy też, aby odwiedzając nasze muzeum, ludzie mogli zobaczyć, że chociaż mechanizacja jest w wielu dziedzinach wielce pomocna, to wciąż są rzeczy wykonywane ręcznie. Mamy też wielką nadzieję, że dzieci, które widziały wystawy, znajdą pośród nich chociaż jedną rzecz, która przykuje ich uwagę i się im spodoba, nawet jeżeli zrozumieją ją na sposób inny, niż zamierzaliśmy. Niektórym dzieciom spodoba się kawałek papieru wykorzystany podczas produkcji filmowej, inne mogą być zachwycone kałużą na zewnątrz. Jeśli wizyta w naszym muzeum zainspiruje jakieś dziecko do tego, aby w przyszłości robić filmy, to będę szczęśliwa. 

 

Źródło: https://media.vogue.co.jp/photos/619216c1fb1e9517e0748c27/master/w_1600,...

Autor: 
Akiko Tomita / tłum. Zofia Miecznikowska

Reklama