Gdyby istniała utopia, nazywałaby się „Marinaleda”

Reklama

śr., 02/06/2019 - 19:34 -- koscielniakk

Marinaleda to andaluzyjskie miasteczko położone na samym południu Hiszpanii.

 

 

Chociaż już jego położenie geograficzne stawia je na liście miejsc najbardziej pożądanych do życia to, co tak naprawdę czyni je szczególnym jest fakt, że nie ma tam policji, przestępczości, płace wynoszą 1.200 euro, a czynsz to wydatek 15 euro.

Mieszkańcy Marinaledy bez obaw wyrażają swoje poglądy polityczne. W mieście nie ma krzykliwych reklama i ogłoszeń, a mury i ulice zdobią polityczne graffiti.

Ulice noszą nazwy sławnych bojowników o prawa pracownicze, a wszystkie informacje przekazywane są w sposób obiektywny na coniedzielnych spotkaniach. O ile reszta Hiszpanii boryka się z bezrobociem, w Marinaledzie wszyscy mają pracę. Przeciętna miesięczna płaca wynosi 1.200 euro, a cena wynajmu mieszkania to tylko 15 euro.

Raz w miesiącu w miasteczku organizowana jest tzw. "czerwona niedziela". Ludzie zgromadzeni na spotkaniach składają propozycje dotyczące upiększania miasta i poprawy warunków życia. Jeśli jakiś pomysł zostanie zaakceptowany, wolontariusze dostają pracę. Czasami chodzi o sprzątanie ulic, a czasami o naprawy domowe. Marinaleda ma swoją telewizję i radio, policja nie istnieje, bo nie ma przestępczości.

Mieszkańcy Marinaledy sami sobie budują domy, a prawo do tego dostaje każdy, kto jest tam zameldowany od co najmniej dwóch lat. Można dostać od władz lokalnych materiał potrzebny do budowy, a po jej zakończeniu, spłacać go po 15 euro miesięcznie. Oprócz tego, władze miasta wysyłają do zainteresowanych profesjonalnych budowniczych i architektów. Wybudowany dom nie może zostać sprzedany. Zapobiega to czerpaniu korzyści materialnych.

Burmistrz Marinaledy nie raz wykorzystywał swój immunitet, by brać udział w wielkich akcjach kradzieży żywności z supermarketów, którą później rozdawano biednym przypominając, że wstydem jest, iż 30% mieszkańców Andaluzji nie ma na chleb, a w tym samym czasie żywność zalegająca w supermarketach jest wyrzucana.

Miasteczko, które swoim nastawieniem i walką z kapitalizmem przyciąga sporą uwagę, zdaje się być idealnym miejscem do życia. Liczba chcących tam zamieszkać jest tak duża, że trzeba było sporządzić specjalną listę oczekujących na zameldowanie.

 

Autor: 
Tłum. Emilia Liberda
Źródło: 

Mondo

Reklama