Fala upałów w Indiach. 48 stopni, a tendencja jest rosnąca

Reklama

sob., 06/22/2019 - 16:19 -- koscielniakk

W poniedziałek w Nowym Dehli było tak gorąco, że w niektórych miejscach topił się asfalt. Indie cierpią na ekstremalny upał i suszę. To zwiastun zmiany klimatycznej, dotykający źle przygotowany na nią kraj.

„42 stopnie są nieprzyjemne, ale znośne.” - mówi Rajeev Kumar - „48 stopni nie jest ludzkie. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiatr dmucha w twarz. Wówczas powietrze pali się na skórze. Po godzinie 12 nie wychodzę za drzwi. Jest po prostu za gorąco.”

W porównaniu z innymi, Kumar nie powinien się skarżyć. Jego ojciec prowadzi sklep z herbatą w Nowym Dehli i 31-latek czasem sprzedaje z ojcem herbatę czaj. Ich sklep ma betonowy dach, chroniący przed palącym słońcem. Na stole stoi wentylator, drugi kręci się na suficie. Dzięki temu Kumarowie mają szansę uniknięcia najgorszego, jakiej inni mieszkańcy Indii w tym momencie nie mają.

W Indiach jest niebezpiecznie gorąco. W poniedziałek w Nowym Dehli odnotowano najwyższą jak do tej pory temperaturę wynoszącą 48 stopni. W niektórych miejscach asfalt zaczął się topić. Na pustynnych obrzeżach stanu Radżastan pomiar temperatury wyniósł 51 stopni.

Policja ze zbiornikami na wodę

O tej porze roku upały w Indiach, czy też i w Pakistanie, nie są niczym niezwykłym. Temperatury sięgające blisko 50 stopni również tutaj uchodzą za ekstremalne. Poza tym upał przypadł w tym roku na trwającą już miesiącami suszę. Zgodnie z hinduskim systemem wczesnego ostrzegania przed suszą ponad 40% powierzchni kraju i 500 milionów ludzi objętych jest nadzwyczajną suszą. Do tego dochodzą skutki wieloletniego intensywnego rolnictwa, które wyniszczyło wodę gruntową. Studnie i jeziora są w wielu miejscach wyschnięte. Tam, gdzie kiedyś połyskiwały jeziora, dziś pęka sucha ziemia. Woda pitna stała się cennym towarem. Z tego powodu miejscowi urzędnicy wysyłają do wiosek zbiorniki z wodą, czasem wraz z eskortą policji dla ochrony. Zgodnie z doniesieniami prasowymi w stanie Jharkhand w trakcie przydzielania wody doszło do zamieszek i 6 osób padło ofiarą nożownika.

To przedsmak tego, co w Indiach może się jeszcze wydarzyć. Badacze klimatu twierdzą, że w przyszłości subkontynentowi grożą częstsze wielkie upały i długotrwałe susze. Następstwa zmiany klimatu trafiły na kraj, który nie jest wystarczająco przygotowany na zmianę, a jego mieszkańcy dotąd nie ponoszą za to winy. W prawdzie Indie są trzecim największym niszczycielem klimatu, lecz jego emisja gazów cieplarnianych na osobę jest poniżej średniej światowej.

 

Praca na otwartej przestrzeni niebezpieczna dla życia

Z liczącej 1,3 miliarda społeczności tylko wąska grupa Hindusów posiada klimatyzację, a jeszcze mniej lodówkę. Wielu Hindusów zarabia na swoje utrzymanie, pracując na otwartej przestrzeni. Budują drogi, dźwigają gruz, jeżdżą rykszami lub pracują na roli. Dla nich upał jest morderczy, w prawdziwym tego słowa znaczeniu. W tych warunkach roboty ciężkie bez ochrony przed słońcem są zagrożeniem dla życia. A jeśli ktoś nie pojawi się w pracy, nie otrzyma wynagrodzenia. Wiele osób skarży się na zawroty głowy, wysypki na skórze, mdłości. Do tej pory ponad tysiąc Hindusów zmarło wskutek fali upałów, jednak to tylko szacunki. Podobno w 2015 roku śmierć poniosło około 2500 osób. Tak jak często bywa - najsłabsi cierpią najbardziej.

Poza tym część problemu Hindusi zawdzięczają sobie sami. Metropolie Indii rosną w gwałtownym tempie. Drzewa ustępują miejsca drogom i kompleksom apartamentowym. Jeziora i tereny zielone znikają pod betonem, przez który miasta szybciej się nagrzewają. W Kalkucie lub Mumbaju, które są położone nad wodą, a wysoka temperatura miesza się z wilgotnością, przebywanie na zewnątrz jest bardziej nieprzyjemne, ponieważ ciało nie może oddać ciepła. Badania wskazują, że do końca stulecia wiele obszarów Azji Południowej nie będzie nadawało się do zamieszkania (będzie goręcej i bardziej wilgotno), ponieważ w takich warunkach ludzkie ciało przegrzewa się w ciągu kilku godzin.

 

Tęsknota za monsunem

„Klimatyzacje, które oddają ciepło do miasta. Samochody i prawie żadnych terenów zielonych. To oczywiste, że musi być cieplej“– mówi Kumar. Kiedy rozmawia z ludźmi na ulicy mówią mu, że przecież zawsze było gorąco. Czytał o topniejących lodowcach i o tym, jak zmiana klimatu zagraża prawie wszystkim krajom na Ziemi. Ale ma wrażenie, że jest jednym z niewielu, którzy się nad tym zastanawiają.

On, jak i reszta kraju czekają z utęsknieniem na monsun, który odpowiada za 80% rocznych opadów i obiecuje ochłodzenie. Z tygodniowym opóźnieniem dotarł w weekend do południowego wierzchołka kraju. Jednak nie jeszcze kilka tygodni, zanim deszczowe chmury pojawią się na północy kraju, a tym samym u Kumara w Nowym Dehli.

Autor: 
Julianna Kulupa
Źródło: 

Der Spiegel

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
12 + 7 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.

Reklama