Turyści ustawiają się w kolejkę na słynną australijską skałę zanim zostanie to zabronione

Reklama

sob., 08/17/2019 - 11:13 -- koscielniakk

Przepis mający na celu zakaz wstępu na słynną australijską skałę ma wejść w życie w październiku. Jest to odpowiedź na wniosek rdzennych mieszkańców tych ziem, którzy uważają Uluru za miejsce święte. Skała znana jako Ayers Rock lub The Rock, stała się sławna nie tylko ze względu na swój rozmiar, ale przede wszystkim, przez zmianę koloru.

Zbliżająca się data zamknięcia wstępu na skałę stała się przyczyną prawdziwego wyścigu wśród turystów. Noclegi w okolicy są pełne a do portali społęcznościowych docierają zdjęcia kolejek pełnych ludzi wspinających się po czerwonym szczycie Uluru, najsłynnniejszej skały w Australii, która wznosi się na 348 metrów ponad jałowymi równinami środkowej części wyspy.

‘’Jest tu teraz bardzo tłoczno, w dużej mierze ma to związek ze zbliżającym się zamknięciem trasy na szczyt’’ przyznaje Stephen Schwer, główny dyrektor Turystki Centralnej Australi, w oświadczeniu dla New York Times. ‘’Jej popularność obciąża istniejącą infrastrukturę’’.

Skała, nazywana Ayers Rock, jest uznawana przez Anangu, rdzennych mieszkańców tych ziem, za święte miejsce. Jak potwierdza rzecznik prasowy Praks Australia, ‘’odkąd Uluru zostało zwrócone swoim ‘prawowitym właścicielom’ w 1985 roku, odwiedzający skałę turyści są zachęcani do zrozumienia i szacunku dla ludu Anangu i ich kultury’’.

U podnóża skały, pomiędzy parkingiem a drogą prowadzącą turystów na szczyt (wzdłuż trasy zainstalowano nawet specjalną poręcz zrobioną z łańcuchów pomagającą wspinającym się), znajduje się wiele znaków informacyjnych umieszczonych przez Anangu z prośbą aby ci nie wspinali się na górę i uszanowali miejscowe zwyczaje i wierzenia. ‘’To nasz dom’’. Ostrzeżenia dotyczą również bezpieczeństwa turystów. Jjak podają rejestry zginęło tam przynajmniej trzydzieści siedem osób.

W 2017 roku dyrekcja Parku Narodowego Uluru-Kata Tjuta, umieszczonego na liście Dziedzictwa Światowego UNESCO, jednogłośnie zadecydowała poprzeć apel aborygeńczyków, od 2019 roku wspinaczka na szczyt skały zostanie zabroniona. Postanowienie ma wejść w życie 26 października. ‘’Uluru nie jest parkiem rozrywki jak Disneyland’’ mówi przedstawicielka społeczności autochtonicznej Sammy Wilson. ‘’Chcemy żeby nas odwiedzali, słuchali i uczyli się od nas’’.

Według Parks Australia, około 87% odwiedzających to miejsce rezygnuje ze wspinaczki na szczyt Uluru. Jednak odkąd ogłoszono, że wstęp zostanie zabroniony liczba osób odwiedzających park narodowy wzrosła – 370 tysięcy osób w 2018 roku, to aż 20 % więcej niż w poprzednim roku. Władze lokalne alarmują, że w ostatnim miesiącu sytacja znacznie się pogorszyła.

Biorąc pod uwagę,że wszystkie pola namiotowe i miejscowe noclegi są przepełnione, wielu turystów będzie rozstawiać swoje namioty nielaglnie na terenach prywatnych lub wzdłuż dróg, zaśmiecając otoczenie i narażając kruchy ekosystem pustyni. Według Stephen’a Schwer’a nadchodząca zmiana prawa nie jest jedynym powodem dla którego wzrosła liczba odwiedzających ten region. Wprowadzone w kwietniu bezpośrednie loty z Darwin i Adelajdy na lotnisko Ayers Rock, a także okres wakacji szkolych również przyczyniły się do napływu turystów.

Tymczasem dyrektor Parku Mike Misso przyznaje, że rekordowa liczba odwiedzjących zaobserwowana w ostatnim miesiącu spadnie w momencie wprowadzenia zakazu. ‘’Przewidujemy niewielki spadek liczby turystów, ponieważ przyjeżdzają tu oni aby spełnić swoją bucket list’’ stwierdził w wywiadzie dla ABC, australijskiej telewizji publicznej. Ma on jednak nadzieję, że liczba odwiedzjących pozostanie wysoka. Aby stawić czoła zakazowi i przyciąnąć turystów, lokalne władze oraz firmy przygotowją wciąż nowe atrakcje i pakiety turystyczne.

 

Autor: 
Lidia Mazurek
Źródło: 

publico.pt

Dział: 

Reklama